Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miłośnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miłośnie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 kwietnia 2014

Dajcie mi kałacha!!!

Dajcie mi kałacha, żebym mogla się rozliczyć z tymi

co bija i mordują małe dzieci,

tymi co gwałcą je i wmawiają poczucie winy,

co się znęcają nad słabszymi.



Dajcie mi kałacha, żebym mogla nauczyć przywódców świata,

ze wojna jest przegrana dla wszystkich,

żebym mogla bogatych nauczyć dzielenia

i wyrozumiałości.



Dajcie mi te bron, którą rozliczę palące i pijące w ciąży matki,

ojców palących papierosy, z dzieckiem w samochodzie.



Dajcie takie wiezienie, z którego nie wyjdzie żaden zbrodniarz,

bez odroczenia wyroku, bez łagodzenia kary- dożywocie!



Dajcie mi narzędzie, wykrywające zbrodnie nim się staną,

nieomylny wykrywacz kłamstw, magiczna różdżkę na wszystkie choroby.



O, Panie!

Błagam- przebacz mi.



Daj modlitwę, cierpliwość, mądrość i zrozumienie.

Daj pokorę, skruchę i sprawiedliwość.



Przebacz mi za brak modlitwy, cierpliwości, zrozumienia,

przebacz za brak pokory i samosądy.



Proszę Cie Panie



Wspieraj nas w tym trudnym czasie i naucz nas,

rozwiązywać problemy modlitwa i oddaniem w Twój Boski Krzyż.



Wybacz nam, prowadź nas... Amen.

- Tak mi wyszło, przemyślenie, które natchnęło mnie dzisiaj rano, ze nie jesteśmy nie omylni, popełniamy błędy, a tak łatwo nam wypominać to innym, bo uważamy się za lepszych. Czy jesteśmy lepsi? Tylko pozornie, bo samo myślenie o swojej wyższości nad kimś innym, jest już dostatecznym dowodem na to, ze nie jesteśmy. Tak bardzo w ostatnich dniach, staram się znaleźć "cudowne" rozwiązanie na wszystkie problemy: przemoc, wojnę, głupotę... a odpowiedz jest obok- modlitwa. Teraz tylko uwierzyć w jej sile, oddać się bezgranicznie i modlić się gorąco ( to takie trudne), za siebie- by pozbyć się pychy i za cala resztę.

wtorek, 22 maja 2012

Nieznani ludzie, dobre informacje.

Pan Marcin Wojtasiewicz (prawdopodobnie tłumacz języka malezyjskiego), dziś poprawił mi ogromnie nastrój i humor. Od kilku dni byłam skołowana, smutna i nie wiem co jeszcze, generalnie- nie byłam sobą. Trafił w moje ręce filmik w internecie, którego treści nie będę opisywała, bo dopiero się ogarnęłam. Tak czy siak, sprawa toczyła się o bezpieczeństwo i zdrowie małych dzieci z Malezji, no i martucha, długo nie czekając (z kilku powodów), napisała mejla do Ambasady Malezji w Polsce. I nie czekając długo na odpowiedź, w ciągu 15godzin, przyszła. I była to dobra odpowiedź, ufff. No ale do sedna, utwierdziło mnie to w tym, że nigdy nie możemy być obojętni na cierpienie innych! Nigdy! My możemy być w Polsce a oni w Azji, to nie zmienia, sprawę trzeba rozwiązać! I choć napisanie tej wiadomości do Ambasady zupełnie nic nie zmieniło, to dla mnie samej, odpowiedź na moje pytanie, była 100% potwierdzeniem, że WARTO! Jeśli kiedykolwiek Wam wyda się, że czegoś nie warto próbować, WARTO. Próbować zawsze WARTO. Dziękuję Ci Panie Boże, że postawiłeś tę sytuację na mojej drodze, Pana Marcina i całą Malezję, dziękuję, że ostatnie dni tak bardzo przepełniłeś modlitwą i zadumą, dziękuję. I dziękuję za błogosławieństwo: "Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni". Obiecuję częściej trwać w modlitwie.

piątek, 15 stycznia 2010

Gdynia

Ha!

To oczywiste!
W Gdyni mieszka się najlepiej.
Wg.badań to w Gdyni mieszka się najlepiej. Oczywiście! ufamy naszej Wspaniałej Władzy, rozwijamy się, wygrywamy konkursy i jest możliwość do samorealizacji. W Gdyni jest wszystko, a najważniejsze, są możliwości!

W Gdyni jest naprawdę wspaniale!
Jeśli ktoś z Was, szuka miejsca do zamieszkania,
polecam GDYNIĘ!

A jeszcze lepiej jeśli, będziemy wnosili kreatywność naszą i zapał
do TEGO miejsca!

:)

niedziela, 5 lipca 2009

Czasem


Czasem, ale nie za często, jest tak, że się człowiekowi tęskni. Tęskni się za różnymi osobami, miejscami, rzeczami. Ale to nie jest tak, że dlatego mogło by chcieć się wracać, czasem są dni, że chce się wracać, bo "ręce opadają". Brakuje mi GDYNI, to chyba pierwsza osoba, z którą tęsknię, bo najbardziej czuję różnicę: Ułan Bator- Gdynia! To chyba jeden z większych kontrastów jakie tu mnie spotkały. Do "Kontrastu" też chętnie bym poszła, nie powiem. Brakuje mi 8, tych zuchów, które przyjęły Prawo Zucha, jako swoją drogę, i teraz przyjęły Prawo Harcerskie, i wymagają od siebie.
W zasadzie, to nie tęsknię, tylko czasem tak mi przyjdzie coś do głowy, jak dzisiaj, że może trochę czegoś brak.

Dzisiaj kolejna udana zbiórka, przygotowania do obozu pełną parą, choć nie mamy jeszcze wystarczającej ilości pieniędzy, nie rusza mnie to! Są ważniejsze sprawy, niż kasa :) mamy miejsce na obóz, wodę pitną, drewno, kilka drzew, rzekę, kucharza, 1/3 zakupów programowych za nami.

To będzie najtrudniejszy obóz w moim życiu, z kilku powodów. Co nas nie zniszczy, to nas wzmocni, prawda? Boję się. Będzie ciężko. Pierwszą sprawą do zabrania na obóz, musi być Wiara! Bo się uda! przecież, nie było jeszcze tak, żeby nie było?! Prawda!

Po obozie napiszę
Teraz wracam w ciąg prac przygotowawczych, mało czasu zostało!
Trzymajcie kciuki, módlcie się... ma się udać!

Czuwaj!
udanych i bezpiecznych wyjazdów! Uważajcie na podopiecznych i na siebie!

sobota, 13 czerwca 2009

Jest ciężko [engl. version]


... ale mnie, nie bardzo.

Rozmowa z jednym z naszych chłopców, zaczęła się standardowo.
Pytałam: -jak było kiedy byłeś w domu? -jak się ma rodzeństwo i rodzice? -jak zwierzęta? -czy spotkałeś się ze znajomymi?
Odpowiadał zwyczajnie: -w domu ok; -rodzeństwo zdrowe, ojciec trochę choruje, pojawiają mu się białe plamy na oczach, słabiej widzi, mama raczej nie narzeka; -zwierzęta dobrze, spasione; -spotkałem jednego kolegę, pojeździliśmy razem na motorze, trochę popracowałem.
I teoretycznie, nasza rozmowa powinna się skończyć, ale tak się nie stało, on ciągnął dalej, już innym tonem: "wiesz Marta Sister, ja nie płaczę często, ale ja byłem w domu, to w nocy płakałem. Płakałem widząc zmęczenie moich rodziców... ...ja naprawdę nie płaczę często... ...ale jest im bardzo ciężko... ... a ja nie umiem im pomóc. Tu mam jedzenie, mieszkanie, wodę, szkołę, pracę, naukę i towarzystwo... a oni...?"

I pozostawił mnie z takim pytaniem.
Znam wielu wspaniałych 19sto latków w Polsce, ale jak wielu z nich widzi krytyczne zmęczenie swoich rodziców? Kto z nich się nad tym zastanawia? Kto to musi oglądać?

Poruszyła mnie ta rozmowa, i jakoś zapadła w pamięć. Była ze 2 tygodnie temu, ale dopiero dzisiaj się zebrałam, by coś napisać w tym temacie.

Z poważnych spraw, to tyle.
-------------------------------------------------------------------------------------

Reszta, jest bardziej radosna :)
- mamy wakacje, dzieci prawie cały czas w domu, biegają po podrórku
- 16-26.07 odbędzie się obóz naszej drużyny scoutowej: B.-P. Tornado! (dumamy cały czas nad numerem :) mobilizuję ich do 8ki, ale to się zobaczy).
- wczoraj się wyspowiadałam- dostałam drugie rozgrzeszenie po Chińsku :)
- odwiedził nas Prowincjał, dał kasę na lody
- moja dela, jeszcze się nie szyje, ale już może nie długo
- w tym tygodniu Iwi trochu się pochorowała, ale już jest git- tak mówi
- mięliśmy dzisiaj jechać popływać w rzece, ogoliłam nogi z tej okazji, i nie pojechaliśmy, wobec tego, założę jutro spódnicę na Mszę ;)
- ważę 67,5 kg :) to pocieszające, że trochę spadłam
- przejaśniały mi włosy od słońca
- nie gram ostatnio w żadną piłkę, ale zacznę
- teraz miałam "dyżur" w kuchni i w pralni jednocześnie, i przy najmniej roboty trochę było, to nie było czasu na głupoty :)
- lubię pracę w pralni, i lubię prasować, nienawidzę męskich koszul i spodni na kant!!!
- dodałam parę zdjęć na Picasę
- nie wyszedł "Walk of the World" przez głupotę tutejszych urzędników
- zamykają Polską Ambasadę w Mongolii
- wysłałam list do Prezydenta Gdyni z pozdrowieniami z Mongolii
- wysłałam list do 8 Gdyńskiej Gromady Zuchowej "Źródlane Elfy"
- piszę podziękowanie dla Ewki Mamy i Cioci, za leki i opatrunki, które dały nam za FREE
- pada deszcz
- rozmyślam nad powrotem do domu przez Chiny, ale nie chcę wracać, i nie myślę teraz o wracaniu, myślę o Chinach
- szukam sponsorów na obóz, bardzo chcę, żeby się odbył! Jeśli ktoś chce pomóc, niech się nie krępuje z przekazaniem kasy! Proszę, popytajcie jak macie gdzie :)
- nie pojedziemy na 5 dniowy zlot, bo nie mamy kasy! 35.000 tugruków za łeb, to jakieś, 72zł od osoby. Masakra... i trochę dół z tego powodu, kurka tyle ludzi ma kasę, i tak jak by każdy odpalił, powiedzmy ze 200zł, to każdy mój scout, mógł by pojechać i na zlot i na obóz. Potrzebuję około 17tu takich osób.

Nie wiem co więcej pisać, tyle się dzieje.
Jest wspaniale, to chyba tyle.

Byliście na procesji Bożego Ciała? Lubię procesję :)

Jeśli przeczyta to jakiś harcerz, zuch, to poproszę o przestrzeganie Prawa Harcerskiego i Prawa Zucha, Przyrzeczenia Harcerskiego i Obietnicy Zucha.
A to dlatego, że sami decydujemy się na to, żeby stać się Zuchem lub Harcerzem i do tego nikt nas nie zmusi! Więc jeśli chcemy sami z siebie, przyjmijmy więc ten obowiązek i przestrzegajmy go. Bo staram się wytłumaczyć to moim w drużynie, że scout to dobrowolne powiedzenie |T|A|K| przygodzie, pracy, radości, zabawie, ale także obowiązkom, wymagającemu życiu, i przestrzeganiu praw i przyrzeczeń.

Serdecznie pozdrawiam
Zbiór Bzdur

tucha

It's really hard...

… but not for me!

I had a conversation with one of our boys. It has started very normal.
I did asked him: “how was when you went home last time?”, “how where your brothers and sisters?”, “are your parents ok?” what about animals?”, “have you meet any of your friends?” He just said that ”everybody have been fine, just... dad is a bit ill. He has developed a white spots on his eyes and he can bearly see. Mum isn’t complaining at all. Animals are fine, I have meet my friend and we have been motorbiking and I have been working a bit aswell.”

Normally our chat will finish just like that, but then he said...
“ You know Marta... I’m a kind of person which doesn’t cry very often but... when I was at home I did cry a lot at night... I have been crying because i can’t help that my parents are so tired... I don’t cry Marta but I’m so helpless. I have where to live, food, fresh water, I have school, education, work and friends. What they have?”

And he left me with question like that...
I know couple of 19 year old ones which are wonderful people in Poland but how many of them will release about condition of their own parents? Which of them will even though about that? Who care?

This really get to me... We had that conversation couple of weeks ago but I was constantly thinking about what he said and I just manage to tell you about my worries.

That’s all folks from really serious things!

It’s time for more cheerful things to talk about!
*We have summer term now, so most of the time kids are at home or they’re playing around the house.
*16th-26th of July we are going to have scout camp- we keep thinking about number for our team and I like No 8 ( no wonder why !).
* I had a confession yesterday and it was given second absolution in chinesse
*We had a visitor-priest and we have been given some small amount of money so we could buy some ice cream for kids.
*Sewing my dell is still in plans just yet, but hopefully in very near future...
*Ivi wasn’t well this week but she says that she is fine now.
* We suppose to go swimming in the river so I even shaved my legs today, but we didn’t go, but well... i can wear skirt tomorrow when we will go on mass.
*My weigh is now 67,5kg and I’m glad that i managed to lose some ;)
*My hair gone lighter because of sunshine.
*I had no time to play football last couple of weeks but i have to start now again.
*I was on duty in the kitchen and laundry at thesame time so at least I had something to do.
* I like my duty in laundry. I like ironing but i hate man shirt and suite trousers.
*I have added couple of pictures to my picassa web album.
*We was going to take a part in “walk of the world”- but because of “white-collar worker” we couldn’t.
*I have send a letters to Governor of Gdynia and to my little friends from 8th cubs group from Gdynia.
* Big thank you for Ewa, Mum and auntie which send us medication, dressings and bandages for FREE.
* It’s raining!
*I was wondering about my way back home via China, but i don’t really wan’t to go back, i don’t think about that! I’m thinking about China.
* I’m looking for sponsors which could donate us some money, so we could all go on summer camp.
If you can please ask whoever you think that could help us.
*We need to collect about 35,000 MNT (tugrik) per person.
1 USD - 1427.540 MNT
1 PLN - 437.521 MNT
*Giving you an example is one person could give us 200PLN then I will need about 17 people to donate us. And then we could all go!


I do not know actually what else to say! It’s so many things going around!
Generally I would say that’s “OK”.

Did any of you went to procession? I like processions!


I would like also ask all scouts and cubs to follow yours decalogue and rules which you was given. Because nobody can push you to be a one of us-this have to be your one choice!
I’m trying to explain my scouts that when you decide to be one of us you need to voluntary say “YES”, to your decalogue, adventure, hard work, fun and rules!

Lots of love
tucha

czwartek, 26 marca 2009

Kochać, pięknie


Kochać, miłość
Próba, oddanie się woli Pana

Choć nie osobiście, doświadczam tego tutaj

Jestem świadkiem, jednej z najpiękniejszych rzeczy na ziemi!
Miłości dwojga bliskich mi osób (choć tak naprawdę, bliskich od niedawna)

Miłości, która urodziła się tutaj u nas, w Mongolii
nie urodziła się w Polsce, nie w grupie wolontariackiej
tylko tu! musieli przyjechać tak daleko, by być tak blisko

Wiecie, jak to jest :) patrzeć jak ludzie promienieją!
Zmieniają się!
Odmieniają innych?!

Każdego dnia, oboje wstają do pracy, wypełniając swoje obowiązki najlepiej jak potrafią, aby w chwili wytchnienia, wymienić się pojedynczym SMSem, a w sobotę, kilku godzinnym spotkaniem- jak nie ma pracy.

No i znów tydzień się zaczyna, i znów wieczorne rozmowy, nabijanie się, plany, pomysły, jak to babskie ploty ;)

Fajnie jest widzieć, czuć i oddychać rodzącą się miłością.

- wystawiam posta, bez zgody zakochanych, bo gadają ze sobą i nie zwracają na mnie uwagi- ;)

super, co?