wtorek, 12 stycznia 2010

"Pomagam Mongolii"


Pomagam Mongolii
a Ty?

Animacja na Witominie, zakończona. Po dość ciężkim dniu pracy, który zaczął się dość wcześnie i skończył trochę później, zebraliśmy 2,136.45 zł! Wielkie dzięki dla całej Parafii, było fajnie! Dziękujemy za śniadanie, którym uraczyli nas Księża z parafii, ze Świetnym Księdzem Proboszczem na czele! Było smacznie, wesoło i owocnie. Ogromnie dziękujemy Państwu za pomoc, a zuchom i harcerkom za służbę.


na stronie, trochę zdjęć z animacji



DZIĘKUJEMY!

czwartek, 17 grudnia 2009

Najbliższa animacja

Zapraszam Wszystkich
10 stycznia do mojej byłej parafii
Świętego Maksymiliana Marii Kolbe na Witominie!
i nie myślcie sobie, że tego dnia jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy i wystarczy wrzucić im coś do puchy, żeby pomóc "naszym" dzieciom! WSZYSTKIE DZIECI NASZE SĄ!!! Przyjdźcie na Mszę Świętą!

Czekamy na Was :)

Kalendarze!

Moi mili :) mamy 150kg kalendarzy do sprzedania :) 100% z ich dochodu przeznaczone jest na potrzeby chłopaków z Mongolii! Kalendarz jest kolorowy i na 12 miesięcy :) zawiera zdjęcia, które zrobiłam podczas pobytu :) sztuka kosztuje 5zł, ale tak naprawdę, to co łaska.

Pierwsza DUŻA animacja po powrocie

Wróciłam.
Wiecie.

W mojej parafii, Świętego Andrzeja Boboli w Gdyni, zorganizowałam animację, której celem była zbiórka pieniędzy na potrzeby chłopców Domu dla Dzieci Ulicy w ukochanej Mongolii!!! Moi drodzy, zebraliśmy prawie 4.800zł!!! Czaicie bazę?! Bo ja nie do końca! Było super, Parafianie kolejny raz pokazali MOŻEMY!!! Było świetnie! Będzie jeszcze lepiej! Mongolia- czekajcie na kasę, kupcie opał i buty! Tylko nie byle jakie ;)

niedziela, 11 października 2009

Dzień Papieski



Odbył się dzisiaj w Gdyni kolejny już "Dzień papieski". Spotkaliśmy się pod "krzyżami" koło Urzędu Miasta i wraz z Arcybiskupem, księżmi, siostrami, Radą Miasta, Cechem Rzemiosł i gdynianami, przeszliśmy pod Kolegiatę. W drodze, odmawialiśmy Różaniec, rozważając kolejne jego tajemnice, szliśmy piękną Świętojańską. Strasznie się cieszę, że jestem gdynianką! Jestem z tego dumna i w ogóle to mamy Super Prezydenta i Radę Miasta. Do tematu, pod Kolegiatą, na scenie polowej odbyło się zakończenie, złożenie wiązanek kwiatów i koniec harcerskiej służby. Każdy z nas poszedł w swoją stronę, SŁUŻBA! Druhny i Druhowie! Służba! Szkoda, że było nas tak mało, a dla mnie osobiście to wstyd, że było nas zaledwie kilkoro. Mówi się, że nie ważna ilość, a jakość, ale czasem nawet ci najlepsi wymiękają! Więc d... w troki i do roboty! Albo zastanówcie się, czy chcecie nosić miano harcerza! ehhh... no to tak mnie wzięło.
Tucha- hipopotam- usnej uhiir :)

niedziela, 20 września 2009

... a teraz...

a teraz jestem już w domu, w Polsce
tylko szukam możliwości by wrócić

A w domu naszym zmiany


Redukcja pracowników, czasem jest modą a czasem koniecznością, bez nie wypełnienia której, nie można iść dalej. I tak o to, nie pracuje już u nas kilka osób, a jedna nawet na własne życzenie. Tym o to sposobem, pojawili się wolne etaty, które trzeba wypełnić, bo świnie i krowy jeść muszą. Mnie została przydzielona ta zaszczytna i pachnąca funkcja, opieki nad koleżankami- świnkami. Z Puncakiem i z Mynde, dwa razy dziennie, szykujemy jedzenie i karmimy nasze koleżanki. Przepis nie jest jakiś wyjątkowo trudny, 20 łopat namoczonego ziarna, 10 wiader piawnego szaru (słodu po produkcji piwa), pół worka mąki, trochę suchego chleba, jakaś fasola, obierki i witaminki. Wymieszać to z wodą z bajorka i podać do spożycia, życzymy smacznego! A śmierdzi to, że hoho ale laski zajadają jak trzeba, a ich szczęście się dla nas liczy.

W szklarni, gorąco, mamy wielkie ogórasy, pomidory się nie czerwienią ale są już duże- tylko w jednej szklarni pozwijały im się liście, nie wiedzieć czemu. No ale, kabaczek jest gość, nikt nie wie do czego go używać! I tak sobie eksperymentujemy, a to do sałatki a to do gulaszu, a może usmażyć? Ale, już nie długo szklarni nie będzie- będą zabrane do Darkhan, tam się nimi dobrze zajmą- a nasza farma będzie zamykana.
No właśnie, krowy, z krowami umawia się Bajmuch i Batulag, ganiają się z nimi, ciągną za wymiona i szukają je po „polach” jak się zgubią. A raz nawet byczka.

W sobotę i Niedzielę gotowałam ja! To już dwa albo trzy weekendy kiedy poczynam Se w kuchni, tylko, że po ostatnich poczynaniach… bolały brzuchy. Ja nie jadłam, bo byłam na urodzinach, ale ci co zjedli, mięli problemy, no ale nie duże w końcu.
Szkoła, mięliśmy szkołę u nas w domu, pamiętacie? To już jej nie ma, chłopacy z Father Wiktorem, dosłownie rozebrali ją na części. Ale jest i powód tego wandalskiego zachowania, przy naszej salezjańskiej szkole w centrum- Don Bosco- powstaje nowa, szkoła kontenerowa. Z kontenerów, poustawianych, zespawanych i ocieplonych, powstaje szkoła, no i potrzebowali dach, więc dostali z Amgalan.
Od pierwszego września, mięliśmy już mieszkać w „nowym” Savio, ale nasz nowy domek, jest nie gotowy. Jeszcze trochę. Wyzwania do pokonania, na każdym kroku, bez wsparcia Pana, mogło by być ciężko i ludzie, którzy tego tutaj nie doświadczają, mogą tak pomyśleć! Ale ludzie, nie jest źle! Z nami jest Pan! No i z Wami też, tylko dajcie mu się odszukać i zadziałać, tylko nie myślcie, że On będzie działał, jak Wy będziecie siedzieć! Szukajcie Jego drogi i nią idźcie, a On Wam pomoże. Będziecie mogli Go doświadczyć, ale i On doświadczy Was, w miłości!
Umacniajcie się więc, spowiadajcie, żyjcie w Komunii z Bogiem.
Powodzenia
pozdro

Obóz


Cześć!
Obóz zakończony!
Udany na 8,5/10 więc nie źle jak na pierwszy obóz!
zdjęcia na picasaweb.google.pl/nartabejn
zapraszam!
warto

Przy okazji, DZIĘKUJĘ bardzo Wszystkim, którzy dali nam pieniądze na ten obóz!
Dzięki Wam, obóz był udany i owocny!

Bardzo Wam Dziękuję
modliliśmy się za Was i myślę, że nie zapomnimy

Wasze Baden- Powell Tornado

poniedziałek, 13 lipca 2009

Stress na maksa


Jutro wyjazd na kwaterkę! Boże, jak się boję! Mam stres porównywalny, ze stresem przed maturą! Nie mamy wszystkiego, ale to nie jest największy problem. Większy problem jest z tym, że ja nie wiem, czy moi scouci, będą tacy, jak być powinni. Boję się, niech to dundel świśnie, no!
Ale, jak nie spróbujemy, to się nigdy nie dowiemy.
Będzie dobrze, przecież od jakiegoś czasu już, przygotowujemy się do obozu. Kadra młodzieżowa zna plan, menu, podział obowiązków, zaplanowaliśmy razem kuchnię i stołówkę, i inne takie obozowe.
Trochę tylko nie wiem "w co ręce włożyć". Czy ważniejsze jest zrobienie listy brakujących produktów czy spakowanie leków, a może...? eee, tam, będzie co ma być- prawda Jezu? Ty nam pomożesz? Tak, to dzięki Panu uda się nasz obóz :) przez nasze ręce prześle dla naszych scoutów to najlepsze. Żeby tylko sił nie brakło, i pogody ducha, samokrytyki, pomysłów, słońca, jedzenia, wiary, wytrwałości, stanowczości...
Nie braknie, prawda?
Trochę gdybam, no cóż, przepraszam.
Módlcie się za nas, i żeby pogoda była ładna :)
Wiecie, to jest tak, że tu za ścianą, w Kaplicy jest Pan, ale niech On i na obóz z nami pojedzie, żeby się nie zagapić i Go spakować- a może On już siedzi w autobusie? Wpisałam Go pierwszego na listę- niezbędne!
Nie zapomnę :)

sobota, 11 lipca 2009

Naadam



Mongolskie Święto Narodowe
- składające się między innymi z 3 dyscyplin sportowych -



Większość chłopców poszła do "domów".
Wraca nad ranem jeden z nich,
- pytam co tak wcześnie?
- a no tak wyszło
- byłeś w domu?
- byłem
- i co? kto był?
- byłem i było zamknięte, nikogo w środku, więc wróciłem
- a gdzie spałeś tej nocy?
- pod sklepem.

Wraca drugie
- jak było w domu?
- źle
- dlaczego
- dostałem (czyt. lanie) to wróciłem

I jak im powiedzieć, że rodzina jest dobra? Że rodzinę należy szanować? Że rodzinę należy zakładać? Jaki dać przykład?