czwartek, 17 grudnia 2009

Kalendarze!

Moi mili :) mamy 150kg kalendarzy do sprzedania :) 100% z ich dochodu przeznaczone jest na potrzeby chłopaków z Mongolii! Kalendarz jest kolorowy i na 12 miesięcy :) zawiera zdjęcia, które zrobiłam podczas pobytu :) sztuka kosztuje 5zł, ale tak naprawdę, to co łaska.

Pierwsza DUŻA animacja po powrocie

Wróciłam.
Wiecie.

W mojej parafii, Świętego Andrzeja Boboli w Gdyni, zorganizowałam animację, której celem była zbiórka pieniędzy na potrzeby chłopców Domu dla Dzieci Ulicy w ukochanej Mongolii!!! Moi drodzy, zebraliśmy prawie 4.800zł!!! Czaicie bazę?! Bo ja nie do końca! Było super, Parafianie kolejny raz pokazali MOŻEMY!!! Było świetnie! Będzie jeszcze lepiej! Mongolia- czekajcie na kasę, kupcie opał i buty! Tylko nie byle jakie ;)

niedziela, 11 października 2009

Dzień Papieski



Odbył się dzisiaj w Gdyni kolejny już "Dzień papieski". Spotkaliśmy się pod "krzyżami" koło Urzędu Miasta i wraz z Arcybiskupem, księżmi, siostrami, Radą Miasta, Cechem Rzemiosł i gdynianami, przeszliśmy pod Kolegiatę. W drodze, odmawialiśmy Różaniec, rozważając kolejne jego tajemnice, szliśmy piękną Świętojańską. Strasznie się cieszę, że jestem gdynianką! Jestem z tego dumna i w ogóle to mamy Super Prezydenta i Radę Miasta. Do tematu, pod Kolegiatą, na scenie polowej odbyło się zakończenie, złożenie wiązanek kwiatów i koniec harcerskiej służby. Każdy z nas poszedł w swoją stronę, SŁUŻBA! Druhny i Druhowie! Służba! Szkoda, że było nas tak mało, a dla mnie osobiście to wstyd, że było nas zaledwie kilkoro. Mówi się, że nie ważna ilość, a jakość, ale czasem nawet ci najlepsi wymiękają! Więc d... w troki i do roboty! Albo zastanówcie się, czy chcecie nosić miano harcerza! ehhh... no to tak mnie wzięło.
Tucha- hipopotam- usnej uhiir :)

niedziela, 20 września 2009

... a teraz...

a teraz jestem już w domu, w Polsce
tylko szukam możliwości by wrócić

A w domu naszym zmiany


Redukcja pracowników, czasem jest modą a czasem koniecznością, bez nie wypełnienia której, nie można iść dalej. I tak o to, nie pracuje już u nas kilka osób, a jedna nawet na własne życzenie. Tym o to sposobem, pojawili się wolne etaty, które trzeba wypełnić, bo świnie i krowy jeść muszą. Mnie została przydzielona ta zaszczytna i pachnąca funkcja, opieki nad koleżankami- świnkami. Z Puncakiem i z Mynde, dwa razy dziennie, szykujemy jedzenie i karmimy nasze koleżanki. Przepis nie jest jakiś wyjątkowo trudny, 20 łopat namoczonego ziarna, 10 wiader piawnego szaru (słodu po produkcji piwa), pół worka mąki, trochę suchego chleba, jakaś fasola, obierki i witaminki. Wymieszać to z wodą z bajorka i podać do spożycia, życzymy smacznego! A śmierdzi to, że hoho ale laski zajadają jak trzeba, a ich szczęście się dla nas liczy.

W szklarni, gorąco, mamy wielkie ogórasy, pomidory się nie czerwienią ale są już duże- tylko w jednej szklarni pozwijały im się liście, nie wiedzieć czemu. No ale, kabaczek jest gość, nikt nie wie do czego go używać! I tak sobie eksperymentujemy, a to do sałatki a to do gulaszu, a może usmażyć? Ale, już nie długo szklarni nie będzie- będą zabrane do Darkhan, tam się nimi dobrze zajmą- a nasza farma będzie zamykana.
No właśnie, krowy, z krowami umawia się Bajmuch i Batulag, ganiają się z nimi, ciągną za wymiona i szukają je po „polach” jak się zgubią. A raz nawet byczka.

W sobotę i Niedzielę gotowałam ja! To już dwa albo trzy weekendy kiedy poczynam Se w kuchni, tylko, że po ostatnich poczynaniach… bolały brzuchy. Ja nie jadłam, bo byłam na urodzinach, ale ci co zjedli, mięli problemy, no ale nie duże w końcu.
Szkoła, mięliśmy szkołę u nas w domu, pamiętacie? To już jej nie ma, chłopacy z Father Wiktorem, dosłownie rozebrali ją na części. Ale jest i powód tego wandalskiego zachowania, przy naszej salezjańskiej szkole w centrum- Don Bosco- powstaje nowa, szkoła kontenerowa. Z kontenerów, poustawianych, zespawanych i ocieplonych, powstaje szkoła, no i potrzebowali dach, więc dostali z Amgalan.
Od pierwszego września, mięliśmy już mieszkać w „nowym” Savio, ale nasz nowy domek, jest nie gotowy. Jeszcze trochę. Wyzwania do pokonania, na każdym kroku, bez wsparcia Pana, mogło by być ciężko i ludzie, którzy tego tutaj nie doświadczają, mogą tak pomyśleć! Ale ludzie, nie jest źle! Z nami jest Pan! No i z Wami też, tylko dajcie mu się odszukać i zadziałać, tylko nie myślcie, że On będzie działał, jak Wy będziecie siedzieć! Szukajcie Jego drogi i nią idźcie, a On Wam pomoże. Będziecie mogli Go doświadczyć, ale i On doświadczy Was, w miłości!
Umacniajcie się więc, spowiadajcie, żyjcie w Komunii z Bogiem.
Powodzenia
pozdro

Obóz


Cześć!
Obóz zakończony!
Udany na 8,5/10 więc nie źle jak na pierwszy obóz!
zdjęcia na picasaweb.google.pl/nartabejn
zapraszam!
warto

Przy okazji, DZIĘKUJĘ bardzo Wszystkim, którzy dali nam pieniądze na ten obóz!
Dzięki Wam, obóz był udany i owocny!

Bardzo Wam Dziękuję
modliliśmy się za Was i myślę, że nie zapomnimy

Wasze Baden- Powell Tornado

poniedziałek, 13 lipca 2009

Stress na maksa


Jutro wyjazd na kwaterkę! Boże, jak się boję! Mam stres porównywalny, ze stresem przed maturą! Nie mamy wszystkiego, ale to nie jest największy problem. Większy problem jest z tym, że ja nie wiem, czy moi scouci, będą tacy, jak być powinni. Boję się, niech to dundel świśnie, no!
Ale, jak nie spróbujemy, to się nigdy nie dowiemy.
Będzie dobrze, przecież od jakiegoś czasu już, przygotowujemy się do obozu. Kadra młodzieżowa zna plan, menu, podział obowiązków, zaplanowaliśmy razem kuchnię i stołówkę, i inne takie obozowe.
Trochę tylko nie wiem "w co ręce włożyć". Czy ważniejsze jest zrobienie listy brakujących produktów czy spakowanie leków, a może...? eee, tam, będzie co ma być- prawda Jezu? Ty nam pomożesz? Tak, to dzięki Panu uda się nasz obóz :) przez nasze ręce prześle dla naszych scoutów to najlepsze. Żeby tylko sił nie brakło, i pogody ducha, samokrytyki, pomysłów, słońca, jedzenia, wiary, wytrwałości, stanowczości...
Nie braknie, prawda?
Trochę gdybam, no cóż, przepraszam.
Módlcie się za nas, i żeby pogoda była ładna :)
Wiecie, to jest tak, że tu za ścianą, w Kaplicy jest Pan, ale niech On i na obóz z nami pojedzie, żeby się nie zagapić i Go spakować- a może On już siedzi w autobusie? Wpisałam Go pierwszego na listę- niezbędne!
Nie zapomnę :)

sobota, 11 lipca 2009

Naadam



Mongolskie Święto Narodowe
- składające się między innymi z 3 dyscyplin sportowych -



Większość chłopców poszła do "domów".
Wraca nad ranem jeden z nich,
- pytam co tak wcześnie?
- a no tak wyszło
- byłeś w domu?
- byłem
- i co? kto był?
- byłem i było zamknięte, nikogo w środku, więc wróciłem
- a gdzie spałeś tej nocy?
- pod sklepem.

Wraca drugie
- jak było w domu?
- źle
- dlaczego
- dostałem (czyt. lanie) to wróciłem

I jak im powiedzieć, że rodzina jest dobra? Że rodzinę należy szanować? Że rodzinę należy zakładać? Jaki dać przykład?

niedziela, 5 lipca 2009

Czasem


Czasem, ale nie za często, jest tak, że się człowiekowi tęskni. Tęskni się za różnymi osobami, miejscami, rzeczami. Ale to nie jest tak, że dlatego mogło by chcieć się wracać, czasem są dni, że chce się wracać, bo "ręce opadają". Brakuje mi GDYNI, to chyba pierwsza osoba, z którą tęsknię, bo najbardziej czuję różnicę: Ułan Bator- Gdynia! To chyba jeden z większych kontrastów jakie tu mnie spotkały. Do "Kontrastu" też chętnie bym poszła, nie powiem. Brakuje mi 8, tych zuchów, które przyjęły Prawo Zucha, jako swoją drogę, i teraz przyjęły Prawo Harcerskie, i wymagają od siebie.
W zasadzie, to nie tęsknię, tylko czasem tak mi przyjdzie coś do głowy, jak dzisiaj, że może trochę czegoś brak.

Dzisiaj kolejna udana zbiórka, przygotowania do obozu pełną parą, choć nie mamy jeszcze wystarczającej ilości pieniędzy, nie rusza mnie to! Są ważniejsze sprawy, niż kasa :) mamy miejsce na obóz, wodę pitną, drewno, kilka drzew, rzekę, kucharza, 1/3 zakupów programowych za nami.

To będzie najtrudniejszy obóz w moim życiu, z kilku powodów. Co nas nie zniszczy, to nas wzmocni, prawda? Boję się. Będzie ciężko. Pierwszą sprawą do zabrania na obóz, musi być Wiara! Bo się uda! przecież, nie było jeszcze tak, żeby nie było?! Prawda!

Po obozie napiszę
Teraz wracam w ciąg prac przygotowawczych, mało czasu zostało!
Trzymajcie kciuki, módlcie się... ma się udać!

Czuwaj!
udanych i bezpiecznych wyjazdów! Uważajcie na podopiecznych i na siebie!

niedziela, 14 czerwca 2009

Numer konta [engl. version]



- chusta tymczasowa- barwy mamy szaro-żółte-


ZAINTERESOWANYM

może lepiej lub łatwiej będzie na Polskie konto (moje)

Lukas Bank
Marta Bejm
ul.Sucharskiego 7a/1
81-157 Gdynia

07 1940 1076 5526 7995 0000 0000




To whoever it may concern
This is my account number-I thought it May be easier for you to use this account:
07 1940 1076 5526 7995 0000 0000
Lukas Bank
Marta Bejm
ul.Sucharskiego 7a/1
81-157 Gdynia
Poland